W rozpasanej niecnocie
wirują listki figowe
zawstydzonej jesieni
zrywane jak wianek.
Czerwienieją jarzębiny i usta.
Starszy pan na ławeczce obok
odwraca wzrok z uśmiechem
smakując karmelki
jak kiedyś pocałunki.
Jeszcze kaczkę puść mi na wodzie,
a potem mnie kochaj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz