wtorek, 23 lutego 2016

"nie"poukładanie

A właśnie, że się ułożę...

Czasem zajmuje to więcej życia, niż by się przypuszczać mogło. Co ja mówię... ZAZWYCZAJ nijak się ma do oczekiwań, roszczeń, o marzeniach nie wspominając.

Nie wiem czy takie poukładanie jest w gruncie rzeczy pozytywem, ale coś mi szepcze za uchem, że jest w tym coś dobrego... Byle tylko zostawić uchyloną furtkę, niby przypadkiem, oczywiście - do tych wszystkich niespodzianek, które sprawiają, że człowiek jeszcze żyje, a nie już wegetuje.

Wracam tu, spoglądając na moje nowe życie, świeżo odmalowane jak te ściany nad kuchennym stołem. Nowe... mieszkanie na kredyt. Życie... na kredyt - zaufania. Od kilku lat, po raz pierwszy, ufam, że wreszcie będzie mi dobrze.

I niech się dzieje! :)

wtorek, 30 grudnia 2014

poniedziałek, 10 listopada 2014

olimpiada

Choć trenuję nieustannie,
wciąż trafiam sercem
jak kulą w płot-


olimpiada miłości
znów nie dla mnie.

środa, 29 października 2014

jesień w parku

W rozpasanej niecnocie
wirują listki figowe
zawstydzonej jesieni
zrywane jak wianek.
Czerwienieją jarzębiny i usta.
Starszy pan na ławeczce obok
odwraca wzrok z uśmiechem
smakując karmelki
jak kiedyś pocałunki.


Jeszcze kaczkę puść mi na wodzie,
a potem mnie kochaj.

poniedziałek, 27 października 2014

sznurek

Wszystko wydaje się być tak bardzo skomplikowane. Sieć powiązań plącze zmysły i nagle budząc się, nie pamiętam, kim byłam wczoraj. Rodzę się więc na nowo i tym sposobem codziennie zaczynam żyć życiem, które budowane od wschodu do zachodu słońca jest tak moje, jak mój jest wiatr we włosach. Niemoc. Tęsknota. Złość. Uniesienia jak westchnienie spadającej sukienki. Czekanie na.
Cała ta przeszłość nasączona Sensem.

I nagle w całym patosie cierpienia dzwoni śmiech. O tyle dziwny, że mój własny.
Nie ma wierszy, nie ma listów, ani nostalgicznych sentencji sypiących się z rękawa. Jest za to czułość, pokryta żartem. Jest za to codzienność w zasięgu ręki.
Oddycham.

Proste... Jak metr sznurka w kieszeni.

wtorek, 16 września 2014

nie pójdę

nie pójdę, nie pójdę po rosie
gdzie bose stopy poniosą...
oddzielam od plewy proso
od pustych słów prawdy kłosie.


czas żniwa oplótł mnie w pasie,
zakręcił w burzowej pogodzie
więc sensu szukać, o głodzie
jesienią mi przyszło, po czasie.


jak cudem w spiżarni przybywa,
gdym bosa, ale szczęśliwa.

poniedziałek, 1 września 2014

Pierwszy.

Najtrudniej zacząć wszystko od nowa.
Zrobić nowe drzwi, przykręcić kołatkę, gdyby jednak ktoś przyszedł, założyć zamek przed tymi, których w tym życiu gościć nie chcę... Najtrudniej zacząć wszystko od nowa, mając walizki wypchane starym, za którym ciągnie się zapach poukładanych w szafie rzeczy, prasowanych koszul, zużytych żeli pod prysznic, krochmalonych łzami pościeli oraz niedomkniętych słów.
Trudno zaczynać od nowa, kiedy człowiek jest sam jeszcze niepoukładany. Może więc, zamiast wstępu, tabliczka na drzwiach:

Jestem Blue.
Tyle we mnie uśmiechu co smutku.